Hean Bamboo – sypki puder, który robi różnicę


Odkąd zaczęłam używać pudru sypkiego bambusowego z Hean, makijaż zyskał taki delikatnie „soft focus”, o jakim marzyłam. To taki puder, który prawie nie czuć na twarzy, a robi robotę – matuje, wygładza i utrwala wszystko, co pod spodem.


Najbardziej zależało mi na zmatowieniu strefy T i tutaj naprawdę daje radę. Skóra nie świeci się po godzinie, tylko wygląda świeżo i schludnie przez dłuższy czas. Co ważne – to nie jest płaski, suchy mat. Twarz nadal wygląda naturalnie, a nie jak oprószona mąką.

Nie zauważyłam, żeby zapychał albo robił ciężką warstwę. Nawet kiedy dołożę go w ciągu dnia, nie robi się „ciastko”. Dla mnie to ogromny plus.



Czy wysusza?

Tego bałam się najbardziej, bo mam tendencję do przesuszonych policzków. Na szczęście nie daje uczucia ściągnięcia. Oczywiście to nadal puder matujący, więc przy bardzo suchej skórze trzeba uważać z ilością, ale przy normalnej czy mieszanej sprawdza się super.

Trwałość makijażu

Zauważyłam, że podkład trzyma się lepiej i wolniej się wyświeca. Makijaż wygląda bardziej „skończony” i uporządkowany. To taki produkt, który może nie robi efektu wow przy pierwszym użyciu, ale kiedy go nie nałożysz – zaczyna go brakować.


Dla kogo?

Moim zdaniem najbardziej docenią go osoby z cerą mieszaną i tłustą, ale jeśli ktoś lubi naturalne, lekkie wykończenie, to też będzie zadowolony. To nie jest puder kryjący – on ma utrwalać i matowić, a nie zastępować podkład.

Czy kupiłabym ponownie?

Tak. To jeden z tych produktów, które po prostu robią swoją robotę bez dramatu i bez fajerwerków. Niby niepozorny, a jednak bardzo praktyczny.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz motywuje mnie do pracy :)
Obs za obs czemu nie :) Zacznij daj znać w komentarzu i zrobie to samo ! :)
Pozdrawiam !

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia