Cześć wszystkim, przychodzę dziś do Was podzielić się nowiną o której marzyłam od półtorej roku.
Niestety wszystko zaczęło się niezbyt fajnie, kiedy z mężem zaczęliśmy starania miałam 23 lata- nie sądziłam, że mogą napotkać mnie jakiekolwiek problemy w kwestii starania o dziecko, a jednak po paru miesiącach starań nie przynoszących żadnych rezultatów zapisałam się do lekarza specjalisty. Wysłałam na wyniki z prolaktyny, AMH, glukoza itp - pierwsze prolaktyna na poziomie 10 krotnie wyższym niż powinna- rtg okazało się, że mam guza prolaktynowego na przysadce mózgowej, ciĄgłe branie leków... Dodatkowo glukoza podchodząca pod insulinoporność, a do tego wszystkiego jeszcze PCOS. Załamanie, płacz, brak nadziei z mojej strony to wszystko jeszcze bardziej pogłębiało... Z każdym kolejnym miesiącem kiedy przyjmowałam leki i przychodził dzień oczekiwanej miesiączki ( przy pcos miesiączki są nieregularne i często nie ma owulacji), a wraz z nim test, który za każdym razem był negatywny- przez co emocje, cała złość narastała we mnie jeszcze bardziej. Dookoła widziałam znajomych, którzy zakładają rodziny, a ja mogłam tylko o tym marzyć- słysząc o czyjejś ciąży robiłam dobrą minę do złej gry, a w domu potrafiłam płakać mężowi w rękaw dlaczego akurat to nas spotyka. Dzięki Pani ginekolog-endokrynolog zaczęliśmy terapię lekami, które miały wywoływać owulację, ale również 3 pierwsze cykle, dzień miesiączki, a test negatywny... Traciłam już nadzieję na to, że kiedykolwiek będę w ciąży.
Za 4 razem również poszłam 'terminowo' nasikać na test, pierwsza kreska zrobiła się od razu bardzo czerwona- zresztą jak zwykle... łzy nabrały mi się do oczu, a za chwilę patrzę a na teście bardzo delikatna druga czerwona kreska- najpiękniejszy dzień w moim życiu. Popłakałam się i czekałam na powrót męża żeby podzielić się z nim nowiną, przez co płakaliśmy oboje :)
Do wizyty u lekarza bardzo się stresowałam czy to nie jest ciąża pozamaciczna czy wszystko jest dobrze- jak sie okazało wszystko jest na swoim miejscu i nawet widać malusieńki zarodek!!
Teraz już jestem w prawie 23 tygodniu ciąży zdjęcie poniżej (tak brzuszek mam malutki, nawet mam wrażenie, że w 14 tyg był większy) i będziemy mieli chłopczyka.
Dziewczyny jeśli któraś z Was zmaga się z podobnym problemem to kochane nie traćcie wiary, że będzie dobrze! Możecie również do mnie napisać będzie nam raźniej, chętnie wysłucham i pomogę. :)
Zapraszam na IG tam dużo fotorelacji i zdjęć IG



Super! Wielkie gratulacje!
OdpowiedzUsuńGratulacje ❤️
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę że Wam się udało ❤️
Niestety PCOS i insulinooprnosc często idą ze sobą w parze...
Pozdrawiam